Amy Winehouse przed śmiercią wielokrotnie korzystała z odwyku. Wiele gwiazd robiło to samo, przy czym niektórzy odnosili większe sukcesy niż inni, jeśli chodzi o utrzymanie się na odwyku. Neuronaukowiec wyjaśnia, dlaczego tradycyjna terapia często nie spełnia oczekiwań

Sławę i niesławę piosenkarki Amy Winehouse na zawsze połączyło jedno słowo: odwyk. Jest ona tylko jednym z wielu głośnych ostatnio przypadków, w których próby rehabilitacji z uzależnienia od substancji psychoaktywnych nie powiodły się. Wśród dziwnych publicznych wybuchów na początku tego roku, aktor Charlie Sheen twierdził, że to nie odwyk, ale raczej on sam był jego tajną bronią przeciwko nadużywaniu kokainy i alkoholu.

A celebryci nie są jedynymi, którzy mają nieleczone problemy z nadużywaniem substancji. Ponad 20 milionów Amerykanów w wieku 12 lat i starszych potrzebowało leczenia, ale nie otrzymało go w 2007 roku, według Substance Abuse and Mental Health Services Administration.

Przyczyna śmierci 27-letniej piosenkarki, która zmarła 23 lipca, nie jest jeszcze znana. Wstępne wyniki autopsji były niejednoznaczne, a badania toksykologiczne potrwają prawdopodobnie co najmniej dwa tygodnie. Zdobywczyni nagrody Grammy miała jednak w ostatnim czasie problemy ze zdrowiem fizycznym, psychicznym oraz nadużywała narkotyków i alkoholu. W 2007 roku Winehouse trafiła do szpitala po przedawkowaniu alkoholu, kokainy, ecstasy, heroiny i ketaminy. Artystka co najmniej kilka razy przebywała w stacjonarnych klinikach rehabilitacyjnych, ale nie udało jej się całkowicie wyjść z nałogu.

W swoim przeboju "Rehab" z 2007 roku Winehouse wielokrotnie odrzucała te sugestie, powtarzając refren ("Próbowali zmusić mnie do pójścia na odwyk, ale powiedziałam 'nie, nie, nie'") swoim ciemnym, bluesowym głosem. Czy miała rację, sceptycznie podchodząc do tej klasycznej terapii? Wiele z tych programów, w tym 12-krokowe plany, takie jak Anonimowi Alkoholicy, często obejmują co najmniej niektóre aspekty abstynencji tylko podejście i poleganie na "wyższej mocy". Przynajmniej jeden przegląd dekad badań nad skutecznością AA sugeruje, że działa dla wielu problemowych pijących w połączeniu z profesjonalną pomocą. Niemniej jednak większość osób, które trafiają do bardziej formalnych ośrodków leczenia, doświadcza nawrotów choroby.

Scientific American rozmawiał z Bankole Johnson, profesor neurobiologii na University of Virginia (U.V.A.) School of Medicine. Jest on również redaktorem nowego tekstu Addiction Medicine i pracował nad rozwojem nowych farmakologicznych metod leczenia uzależnień.

Poniżej znajduje się transkrypcja wywiadu.

Czy istnieją różnice w próbach leczenia alkoholizmu w porównaniu z innymi uzależnieniami od narkotyków lub kombinacjami uzależnień?
Nie ma ogólnej różnicy. Stosuje się to samo podejście, polegające na określeniu, czego pacjent potrzebuje. Wiele uzależnień ma komponent farmakologiczny. Nie mamy dobrego leku na uzależnienie od kokainy, ale mamy leki na uzależnienie od alkoholu, opiatów i wiele innych uzależnień.

Jak dobrze działa tradycyjny odwyk?
Nie wierzę, że tradycyjna rehabilitacja z wykorzystaniem metod samopomocy jest skuteczna. W rzeczywistości, dane sugerują, że nie są one dużo lepsze niż spontaniczne stopy odzysku. W przypadku alkoholizmu, do jednej czwartej ludzi reaguje na własną rękę, a wiele ośrodków odwykowych ma wskaźniki, które nie są nawet tak wysokie. Tak zwane ośrodki rehabilitacyjne powinny publikować swoje wskaźniki poprawy, i powinny być do tego zobowiązane przez prawo. Ośrodki onkologiczne to robią. Ale ośrodki odwykowe to tylko czarna skrzynka.

Czy sprawiedliwie jest generalizować na temat różnych ośrodków i programów rehabilitacyjnych? Czy wszystkie są czarnymi skrzynkami, czy też wiele z nich stosuje podobne podejście?
Większość odwyków w Stanach Zjednoczonych opiera się na modelu Minnesota. Mają wiele grup, stosują 12-stopniowe programy samopomocy. Zazwyczaj nie są oparte na lekach.

Mitem jest, że ludzie muszą sięgnąć dna, aby poddać się leczeniu, ale tak nie jest, jeśli otrzymują leki oparte na dowodach naukowych.

Czy istnieje sposób, aby wiedzieć, jakie metody odwyku będą najlepsze dla poszczególnych osób?
Czasami można to stwierdzić na podstawie profilu pacjenta. Wtedy możesz połączyć to, co uważasz za najważniejsze z punktu widzenia psychologicznego i medycznego.

Istnieją programy dopasowujące leczenie. Projekt MATCH miał na celu ustalenie, czy różne rodzaje psychoterapii będą lepsze. Po badaniu nie było aż tak dużej różnicy w psychoterapiach. Może to oznaczać, że działają one dobrze i że efekt dawki jest bardzo mały.

W innym badaniu, COMBINE, ludzie otrzymali interwencję behawioralną, terapię poznawczą, terapię rodzinną - każdą terapię, jaka przyszła im do głowy. I ci pacjenci radzili sobie gorzej niż w przypadku krótkiej interwencji i pigułki placebo.

Czy widzi Pan miejsce dla łączenia nowszych interwencji farmakologicznych z bardziej tradycyjnymi terapiami?
Stosujemy takie podejście w U.V.A. Wierzę, że połączenie tych dwóch metod jest właściwe dla większości pacjentów.

Czy jest jakiś inny termin, którego użyłby Pan do opisania podejścia opartego na lekach?
Nie nazwałbym tego podejściem "rehabilitacyjnym". Użyłbym terminu "leczenie oparte na dowodach", co jest tym, co moim zdaniem jest naprawdę potrzebne. Leki, które działają, są lepsze niż sama terapia psychologiczna. Nieposiadanie leków jest jak wiązanie sobie rąk za plecami.

Alkoholizm jest w około 60 procentach genetyczne i biologiczne - to jest mniej więcej taki sam procent jak astma lub wysokie ciśnienie krwi. I nikt nie marzyłby o leczeniu astmy wyłącznie metodami psychologicznymi. Nikt nie marzy o tym, by powiedzieć komuś z wysokim ciśnieniem krwi, by po prostu się zrelaksował i wyluzował. Dlaczego więc, w przypadku uzależnienia od alkoholu i narkotyków, miałoby to być rozsądne leczenie? W przypadku cukrzycy, owszem, można prowadzić behawioralną kontrolę cukrzycy - mówi się pacjentowi, żeby nie jadł za dużo cukru lub nie jadł całego ciasta, ale na koniec dnia i tak podaje się mu insulinę.

Czy jest coś, czego możemy się nauczyć z historii i śmierci Amy Winehouse?
Oczywiście to tragedia dla każdego, kto umiera z powodu uzależnienia od alkoholu lub narkotyków. Jest to lekcja, z której należy wyciągnąć wnioski: Ludzie powinni domagać się więcej leczenia opartego na dowodach. To powinno skłonić ludzi do zastanowienia się nad zadaniem pytania: Jak powinniśmy zapewnić najlepsze leczenie?

Czy przezwyciężenie uzależnienia naprawdę zależy od decyzji i siły woli danej osoby?
To kompletny mit. I jest to jeden z mitów, który trzeba obalić. Jedną z domniemanych tragedii Amy Winehouse - jeśli okaże się, że ma ona związek z używaniem narkotyków i alkoholu - jest to, że nie chciała iść na odwyk. Ale odwyk mógł nie być konieczny. Może leczenie przez osobistego lekarza byłoby opcją.

Kluczem do leczenia uzależnień jest to, że każdy, kto chce się leczyć, otrzymuje skuteczne leczenie. I nie zależy to od żadnej siły - wyższej siły, niższej siły, siły woli. To wymaga poziomu zgodności każdego, kto idzie do lekarza, aby się przebadać.

Kiedy ludzie zdadzą sobie sprawę, że leczenie może być możliwe bez nadludzkiej siły, może sprawi to, że ludzie będą chcieli się leczyć. To jest wiadomość nadziei.